Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Jak oceniacie rybnickich polityków i samorządowców? Kogo widzicie we władzach Rybnika? Pytajcie prezydenta o sprawy w mieście! Piszcie, jakie macie uwagi do funkcjonowania instytucji w naszym mieście.

Moderator: Moderator

Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez p1chrunch Pn, 22 sty 2018, 20:38

Dzień dobry, ja, sympatyk NOP - u przynoszę dla wyborców PiS u smutne wieści

Przez 2 lata Polską rządziła konserwatywna frakcja partii K. Tuż po wyborze nowego premiera do głosu doszła frakcja neoliberalna wywodząca się ze środowiska dawnej Unii Wolności i KLD. Z tej frakcji wywodzi się również prezydent Andrzej Duda, będący w przeszłości członkiem UW. Świadectwem tego są kolacje z żydowskim lobbystą Jonnym Danielsem i prawdopodobnie zmasowany, zakulisowy powrót szantaży wobec polskich władz w sprawach mienia, które spłacił jeszcze Gomułka za PRL, oraz sposób odnoszenia się do sfałszowanych relacji TVN, taki jak ten:

Obrazek

Pomijam już, że podobne teorie i etykietki na polskich nacjonalistów, żywcem wzięte z dystynkcji Wielkiego Nauczyciela Józefa Stalina, próbowali "nakleić" jeszcze sami bracia Kaczyńscy, którym w hucpach majątkowo - chanukowych grupy nacjonalistyczne przeszkadzały.

Na skręt PiS - u w centrum (albo nawet centroliberalizm) wskazuje też fakt, że Morawiecki ostatecznie też przyjął grupę uchodźców po negocjacjach na spotkaniu z Jean - Claudem - Junckerem, no i to, że poparł on z Macronem nową daninę na rzecz rozwoju Afryki, o której nie wiadomo nawet, gdzie i do czyich kieszeni pójdzie na Czarny Ląd.

Ideologicznie Morawieckiemu jest najbliżej do Emmanuela Macrona - posiadanie stanowiska funkcyjnego w banku (Moraw w WBK, Macron u Rotszyldów) jak również ciepłe jego przyjęcie przez Gazetę Wyborczą sugerują zbieżność interesów politycznych obu panów i gotowość na wprowadzanie radykalnych liberalnych i syjonistycznych projektów ideologicznych w Polsce.
p1chrunch
 
Posty: 367
Dołączył(a): So, 15 sie 2009, 20:30

Re: Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez p1chrunch Pn, 22 sty 2018, 20:50

Nie powrócono też do tematu repolonizacji mediów w kraju.
Nawiasem mówiąc, ciężko już teraz mówić o frakcjach, PiS jest liberalna partią. Katolicko - konserwatywna mamiąca otoczka już dawno prysła jak czar.

https://www.tvn24.pl/superwizjer-w-tvn2 ... 07804.html
p1chrunch
 
Posty: 367
Dołączył(a): So, 15 sie 2009, 20:30

Re: Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez orient Wt, 23 sty 2018, 23:03

Korespondenci z Davos opowiadają, że Morawieckiemu, Dudzie oraz innym naszym politykom będzie łyso bo rozdają tam wszystkim najsłynniejsze tytuły prasowe, a w dzisiejszym Wall Street Journal jest niepochlebny artykuł o obecnych rządach. Zresztą nie pierwszy. Niestety ale tak źle nas widzą gazety z kraju - naszego najpoważniejszego sojusznika... Na pewno w Białym Domu takie prestiżowe dzienniki to lektura obowiązkowa. Tak samo jak u innych głów państw i niestety inwestorów.
orient
 
Posty: 109
Dołączył(a): Śr, 26 paź 2011, 09:05

Re: Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez p1chrunch Śr, 24 sty 2018, 17:59

http://autonom.pl/?p=20904

Rozkład liberalno-lewicowej opozycji ucieszył wielu zdrowo myślących Polaków, ale otwieranie szampanów należy uznać za przedwczesne. Nie dlatego, że Platforma Obywatelska i Nowoczesna mogą poprawić swoje notowania lub ewentualnie urosnąć w sondażach i wrócić do władzy w najbliższym czasie, lecz z powodu zachowania Prawa i Sprawiedliwości. Partia Jarosława Kaczyńskiego uważa bowiem, że zagospodarowała już cały elektorat po szeroko pojętej prawej stronie, dlatego teraz przesuwa się w stronę centrum, stąd nominacje kadrowe i polityka tej partii dryfują w niebezpiecznym kierunku.

Głosowanie nad projektami zaostrzenia oraz liberalizacji ustawy aborcyjnej skończyły się kompromitacją lewicowo-liberalnej opozycji. „Gazeta Wyborcza” i pokrewne jej ideowo media zaczęły odsądzać od czci i wiary PO i Nowoczesną, ponieważ pokaźna liczba ich posłów była nieobecna na sali plenarnej, zaś trójka przedstawicieli „frakcji konserwatywnej” Platformy odrzuciła feministyczne propozycje, co w natłoku oburzenia liberalnych mediów skończyło się ich wykluczeniem z partii. Święte oburzenie stało się przede wszystkim udziałem „GW” i pozostałych mediów Agory, w tym Radia TOK FM, które rozpoczęło nadmuchiwanie balona z napisem Partia Razem.

Te wydarzenia spowodowały oczywiście, że prawicowy elektorat aż podskoczył w górę, bo przy polskich pensjach można mówić co najwyżej o przysłowiowym wystrzeleniu korków od szampana. Podobna radość towarzyszy wielu osobom, w tym sporej części nacjonalistów, kiedy raz w miesiącu pojawia się ranking sprzedaży gazet, a w nim jak zwykle (wraz z całą papierową prasą) odnotowany jest spadek sprzedaży „GW”. Kiedy jedni cieszą się z małych „sukcesów”, inni starają się jednak patrzeć na ręce władzy, która dostała może nawet zbyt wielki kredyt zaufania po szeroko pojętej i umownej prawej stronie.

Recydywa gieremkowszczyzny

A jest na co patrzeć z niepokojem, zaś wszystko za sprawą spektaklu związanego z rekonstrukcją rządu. Wpierw Beatę Szydło zastąpił w grudniu Mateusz Morawiecki, a w tym miesiącu poznaliśmy nazwiska nowych ministrów. Trudno płakać za postaciami Antoniego Macierewicza, Jana Szyszki, Witolda Waszczykowskiego i Konstantego Radziwiłła, ale w Polsce już przyzwyczailiśmy się, że zawsze może być gorzej. I niestety jest.

Najbardziej niepokojąca wydaje się być zmiana na stanowisku szefa dyplomacji, chociaż trzeba pamiętać, że niczego wielkiego po PiS-ie nie można było się spodziewać. Chęć uzależnienia Polski od Stanów Zjednoczonych partia Kaczyńskiego ma wypisaną na sztandarach, stąd pewne nadzieje można było wiązać najwyżej z deklaratywnym przynajmniej twardym kursem wobec Europy Zachodniej, co za rządów Waszczykowskiego rzeczywiście stało się faktem. Jacek Czaputowicz, nowy szef MSZ, ma jednak za zadanie udobruchać Brukselę i Berlin, dlatego w swoją pierwszą podróż wybrał się do Niemiec, gdzie zaczął uspokajać stronę niemiecką w kwestii reparacji wojennych. Nie powinno to szczególnie dziwić, bo nawet część przychylnych „dobrej zmianie” publicystów alarmuje, iż Czaputowicz wywodzi się z „korporacji Geremka”, czyli szkoły dyplomatów wytresowanych przez nieżyjącego już szefa Unii Wolności. Warto dodać, że nowy szef dyplomacji był związany z tym środowiskiem jeszcze w czasach komunistycznych, bo zaczynał swoją polityczną aktywność w Komitecie Obrony Robotników i lewicowo-liberalnym Ruchu Wolność i Pokój. Coraz częściej pojawiają się przy tym doniesienia, iż Czaputowicz uczestniczył jeszcze niedawno w jednej z niemieckich konferencji, która została poświęcona „niebezpiecznym sukcesom wyborczym anty-europejskich populistów”.

Podobnym nominacjom trudno się jednak dziwić, bo choć PiS rzekomo walczy z samozwańczymi „elitami”, które po 1989 roku kreowały polską rzeczywistość, tak naprawdę już za swojej pierwszej kadencji nie dał zrobić krzywdy tym środowiskom. Olbrzymią rolę w „miękkim lądowaniu” dawnych polityków UW miał szczególnie Lech Kaczyński, którego „dziedzictwo” jest obecnie nachalnie promowane przez obóz skupiony wokół jego brata. W prezydenckiej kancelarii w okresie jego rządów wręcz roiło się od dawnych działaczy partii Geremka, Tadeusza Mazowieckiego, Władysława Frasyniuka, Jacka Kuronia i wielu innych „tuzów” okresu transformacji, a sam nieżyjący prezydent niezwykle często organizował pogadanki z liberalno-lewicowymi elitami.

Izraelski „sojusznik”

Z tego samego środowiska wywodzi się wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, który po rekonstrukcji pozostał w rządzie. Gliński w 1997 roku startował do parlamentu z list UW, a formalnie był członkiem ugrupowania od 1998 do 2000 roku, dlatego nie powinno szczególnie dziwić, że jeszcze przed swoją śmiercią Lech Kaczyński powołał go do prezydenckiej Narodowej Rady Rozwoju. Osoba z takim politycznym życiorysem nie powinna tym bardziej szokować swoim postępowaniem, stąd tylko naiwniacy mogli dziwić się jego słowom po ostatnim Marszu Niepodległości, gdy Gliński zapowiadał, iż w polskiej przestrzeni publicznej „nie ma miejsca na pojmowanie narodu w sensie etnicznym”. Pan wicepremier kilkanaście dni później uznał jednak najwyraźniej, że są miejsca, które mogą cieszyć się szczególnymi przywilejami i tak właśnie definiować pojęcie nacji, ponieważ spotkał się na szabasowej kolacji z izraelskim ministrem informacji, a cała impreza odbyła się w domu tajemniczego żydowskiego lobbysty Jonny’ego Danielsa.

Szczegółów rozmów przy owej kolacji nie poznaliśmy, ale dla niektórych najwyraźniej była najwyraźniej bardzo udana, tak jak cała kooperacja z rządem PiS-u. Wspomniany Daniels nie tylko wyrósł na nową „gwiazdę” mediów związanych z centroprawicą, lecz może już liczyć na strumień państwowych pieniędzy. Jak poinformowała Poczta Polska, jego fundacja będzie współpracować z państwowymi spółkami, co wiąże się oczywiście z dotacjami, oficjalnie przeznaczonymi na „upamiętnianie Polaków ratujących Żydów”. Najciekawsze będą w tym kontekście koszty funkcjonowania fundacji „From the Depts”, w tym wynagrodzenie samego Danielsa, tym niemniej od ponad miesiąca znamy już kwotę przeznaczoną natomiast na remont żydowskiego cmentarza na warszawskiej Woli. Decyzją posłów z budżetu państwa na ten cel popłynie strumień 100 milionów złotych, co nawet zdaniem lewicowo-liberalnej opozycji nie ma zbyt wiele wspólnego z jakąkolwiek przejrzystością, bo fundusze te trafią do fundacji kierowanej zresztą przez byłego działacza PiS-u. Dlaczego resort kierowany przez Glińskiego, bo to właśnie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nie ogłosił po prostu przetargu na remont obiektu, dzięki czemu mielibyśmy wgląd do rzeczywistego przeznaczenia tych pieniędzy?

Na to pytanie jak na razie nie dostaliśmy odpowiedzi, tymczasem ministerstwo pod zarządem balującego na szabasowych kolacjach Glińskiego już przygotowuje się do kolejnych wydatków. Tym razem wiceminister kultury Jarosław Sellin, propagujący ostatnio nachalnie „sojusz z Izraelem”, zadeklarował chęć sfinansowania muzeum „polskiego” chasydyzmu, czyli placówki mającej przedstawiać historię ortodoksyjnego ruchu żydowskiego. Inwestycja byłaby mocno kontrowersyjna nie tylko z powodu faktu, iż światowa społeczność żydowska jest na tyle bogata, że może pozwolić sobie na budowę podobnych placówek we własnym zakresie, ale również z punktu widzenia postulowanego przez niego sojuszu. Od wielu miesięcy trwa bowiem konflikt pomiędzy izraelskim rządem Benjamina Netanjahu a żydowskimi ortodoksami, którzy sprzeciwiają się już nie tylko samej obowiązkowej służbie wojskowej w tym kraju, lecz także samej konieczności rejestracji młodych radykałów przez tamtejsze komisje poborowe. Jak widać wiceminister Sellin lubi dużo mówić, nie mając jednak zbyt wielkiego pojęcia o poruszanych przez siebie tematach.

Niezachwianą pozycję głównego przyjaciela środowisk żydowskich ma jednak prezydent Andrzej Duda, zresztą także były działacz UW. Również on dał się uwieść wątpliwemu urokowi grup chasydzkich, stąd po raz kolejny zaprosił je w grudniu do rozpalenia świec chanukowych w Pałacu Prezydenckim. To jednak odgrzewanie kotletów, bo na początku tygodnia Duda (a zdaniem niektórych zwolenników PiS już „Dudaczewski”) rozmawiał z szefem Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego (AJC). W tej sprawie także nie poznaliśmy szczegółów, bo trudno uznać za takowe stwierdzenie o „owocnych rozmowach”.

Platforma powraca (?)

Mało kto pamięta, bo to już niezwykle odległa historia, lecz środowisko UW jeszcze pod szyldem Unii Demokratycznej przyciągało w swe szeregi „inteligentów” z różnych stron sceny politycznej, w tym także „umiarkowanych konserwatystów”. Z tego powodu w ramach UD działało mało znane Forum Prawicy Demokratycznej z dużo bardziej rozpoznawalnymi postaciami, na czele chociażby z byłym już wiceprezesem PiS Kazimierzem M. Ujazdowskim. Do tej formy politycznie poprawnej prawicy należał także Jarosław Gowin, obecnie wicepremier i minister szkolnictwa wyższego oraz lider partii Porozumienie, stającej się swojego rodzaju czyśćcem dla byłych posłów opozycyjnych klubów parlamentarnych, którzy chcą wesprzeć „dobrą zmianę”.

Wielu komentatorów zwraca uwagę, że Gowin ugrał bardzo wiele na rekonstrukcji rządu, dlatego znalazło się w nim miejsce dla jego protegowanych. Należą do nich szefowa nowego resortu przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz, minister finansów Teresa Czerwińska oraz p.o. ministra cyfryzacji Marek Zagórski. Emilewicz przemaglowana w radiowym wywiadzie przez niezawodnego w takich sprawach Roberta Mazurka przyznała zresztą, iż przez kilka lat należała do PO, Czerwińska była ostatnio zastępczynią Gowina w resorcie nauki i szkolnictwtwa wyższego, a Zagórski jest z kolei wiceprezesem partii tego byłego prominentnego polityka Platformy.

Nominacje te są wysoce niepokojące, ponieważ środowisko Gowina różni się od PO jedynie faktem, iż światopoglądowo znajduje się bardziej po prawej stronie i nie ma w swoich szeregach postkomunistów, ale w sferze gospodarczej wspiera ten sam neoliberalny paradygmat. Gowin należy do polityków najbardziej niechętnych prospołecznym zmianom, a jego ludzie powtarzają jedynie dobrze znane zaklęcia o konieczności „pomocy przedsiębiorcom”, co najczęściej utożsamiane jest głównie z transferowaniem do nich środków publicznych z jednoczesną redukcją i tak niskich standardów ochrony pracowników. W tym kontekście trzeba zauważyć, że jeszcze przed rekonstrukcją „dobra zmiana” zadowoliła się międzynarodową koniunkturą gospodarczą, stąd zaczęła zaniedbywać obszary polityki społecznej oraz nie zaproponowała mechanizmów mogących nakręcać gospodarkę, kiedy w sensie pozytywnym nie będą oddziaływały na nią zagraniczne trendy.

Niebezpieczny marsz ku centrum


Poprzednie rządy przywołały na myśl zwłaszcza słowa ojca szefa rządu. Kornel Morawiecki w ubiegłym miesiącu stwierdził bowiem, że Polska powinna przyjąć blisko siedem tysięcy imigrantów i zaprezentował przy tym typowo zachodnią naiwność, iż wystarczy „zaproponować im naszą kulturę” i będzie po kłopocie. Dokładnie na taką liczbę „uchodźców” zgodził się gabinet Ewy Kopacz, a słowa dawnego lidera Solidarności Walczącej trudno uznać za przypadek. Wręcz przeciwnie, należy upatrywać w nich typowego badania gruntu pod kolejny etap „ocieplania wizerunku” rządzących w oczach Brukseli. Świadczą o tym przede wszystkim słowa Gowina, który komentując wypowiedź Morawieckiego co prawda sprzeciwił się przyjmowaniu „imigrantów ekonomicznych”, ale zaczął bajdurzyć o „korytarzach humanitarnych”, które de facto oznaczają faktyczne ich osiedlenie w naszym kraju. O tym, że nie jest to scenariusz niemożliwy do zrealizowania pokazuje przykład Węgier, gdzie wzór naszych rządzących przez kilka lat organizował antyimigracyjną kampanię, a ostatecznie po cichu przyjął jeszcze więcej „uchodźców” niż zakładały to plany Brukseli.

Trzeba oddać PiS-owi, że początek jego rządów był bardzo obiecujący, choć głównie w sferze gospodarczej oraz wspomnianego już podejrzliwego stosunku do państw zachodnich. Składały się na to głównie zaniedbania ostatniego ćwierćwiecza transformacji, dlatego tak oczywiste w krajach rozwiniętych rozwiązania jak program 500 plus i minimalna stawka godzinowa okazały się być prawdziwą rewolucją na naszej neoliberalnej pustyni, a co dopiero chociażby program Mieszkanie Plus mocno uderzający w zachłannych deweloperów. Nominacje osób związanych z Gowinem muszą jednak niepokoić, bo w przystosowaniu polskiego systemu ekonomicznego do standardów państw cywilizowanych pozostało jeszcze wiele do zrobienia, zaś trudno uwierzyć, aby konserwatywni liberałowie nagle zapałali miłością do tez stawianych w promowanych przez Morawieckiego publikacjach takich, jak „Przedsiębiorcze państwo” i „Własność pracownicza”.

Jak więc widać dekompozycja obozu obrońców III Rzeczpospolitej wcale nie musi być dobrą wiadomością, a radość z tego faktu wśród zwolenników szeroko pojętej prawej strony jest nacechowana zbyt emocjonalnym podejściem do realiów polskiej polityki. Gra na emocjach jest zresztą ważnym elementem strategii PiS-u, który już wyhodował swój odpowiednik osławionych platformerskich lemingów, potrafiących usprawiedliwiać każde posunięcie Kaczyńskiego „mądrością prezesa”, nawet jeśli jest nim tak niepopularna w niektórych kręgach wyborców decyzja jak zamiana Szydło na Morawieckiego. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy wyborca PiS jest wyznawcą tej partii i nie chodzi tu jedynie o elektorat głosujący na to ugrupowanie z powodu jego programu gospodarczego.

Spora część ludzi głosuje bowiem na PiS z powodu braku alternatywy, za co zresztą można podziękować między innymi „utalentowanym” liderom RN-u, którzy zmarnowali potencjał Marszu Niepodległości i zasadniczo wszystkim „na prawo od Kaczyńskiego” nie mającym nic ciekawego do zaoferowania. Brak wyboru nie może być jednak usprawiedliwieniem dla milczenia, stąd należy jeszcze baczniej przyglądać się rządom „dobrej zmiany”. Nie chodzi przy tym jedynie o dopuszczanie do władzy dawnego UW i PO, ale o samą możliwość powolnej degeneracji ideologicznej prawicy na modłę zachodnią. Jak bowiem zauważa trzeźwo jeden z polityków PiS-u, wypowiadający się zresztą dla sympatyzującej z partią gazety, niemiecka CDU mając zagospodarowaną prawą stronę sceny politycznej poszła w stronę centrum i ostatecznie sama znalazła się w miejscu zajmowanym przez osławione „Pokolenie’68″…
p1chrunch
 
Posty: 367
Dołączył(a): So, 15 sie 2009, 20:30

Re: Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez p1chrunch Cz, 1 lut 2018, 12:39

Nie da się temu dziwić, ale warto sobie przeanalizować, kto ma jakie dzienniki w Stanach i gdzie tam jeszcze.
p1chrunch
 
Posty: 367
Dołączył(a): So, 15 sie 2009, 20:30

Re: Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez bronekk Śr, 21 mar 2018, 20:21

nasza oPOzycja to gang - donoszący na Polskę za granicę i ryjący pod własną Ojczyzną w Brukseli jak kret, i to bardzo zła wiadomość dla naszego kraju.
Dobra wiadomość to taka, że na szczęście to Gang Olsena, bo nic im z tego nie wychodzi. To dobrze dla Polski, bo na szczęście chyba nie wrócą już do żłobu (miejmy nadzieję)

Obrazek
bronekk
 
Posty: 165
Dołączył(a): Pn, 17 wrz 2012, 17:24

Re: Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez dr Becker Cz, 22 mar 2018, 00:44

Wyznaczę nagrodę dla tego kto wskaże gdzie bronekk przeżywał to jak PiS donosił. Oczywiście biorę pod uwagę wariant w którym bronekk jest zwykłym fałszywcem i hipokrytą. Ale wolę mieć pewność ;-)
dr Becker
 
Posty: 740
Dołączył(a): Pn, 5 wrz 2005, 11:00
Lokalizacja: Rybnik

Re: Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez bronekk So, 14 kwi 2018, 20:14

Główny FinansMinister z PełO po ostatnich wyborach prawił że "Piniendzy ni ma i nie bendzie" - tak więc jeśli (nie daj Boże) obecna oszalała z nienawiści oPOzycja dojdzie znowu w 2019 roku do władzy, to faktycznie nie bendzie dla kraju i dla obywateli piniendzy na nic, bo piniondze znowu zniknom w kieszeniach (p)osłów z PO i koalicyjnego ZETEZELu, jak to już było drzewiej w latach 2007-2015. Za te piniondze (p)osłowie z PełO ustawią przetargi i konkursy, kupią se wypasione samochody, mieszkania dla dzieci w Warszawie a dla siebie wille w słonecznej Chorwacji, więc w takim układzie po co by były piniondze dla zwykłych obywateli albo na leki?
bronekk
 
Posty: 165
Dołączył(a): Pn, 17 wrz 2012, 17:24

Re: Morawiecki przerabia PiS na PO. Skręt PiSu w centrum.

Postprzez koszmarnik N, 6 maja 2018, 22:13

bronekk a ty myślisz że rząd ma jakieś własne pieniądze? Każdy wydany grosz pochodzi od nas wszystkich. Ok, peo nie dawało za wiele, pisdzielce za to rozdają na lewo i prawo, zobaczymy jak dlaeko to zajedzie? Teraz jeszcze się kulało z rozpędu ale dług już jest tak dupny i to widać po tym jak się pisiory próbują uwijać skąd brać kasę na następne utopijne inwestycje plus. Nie jestem fanem peo ale pis przegina pałkę po całości.
Nie dla islamu
Avatar użytkownika
koszmarnik
 
Posty: 32
Dołączył(a): Cz, 1 wrz 2011, 21:18


Powrót do Polityka, samorząd, instytucje publiczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: walek i 1 gość