Strona 39 z 41

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Wt, 29 wrz 2015, 08:26
przez superelektro
Kiedy zaoferują odpowiednie wynagrodzenie to ludzie znajdą się natychmiast, to raz. Dwa, zauważyłem że większe zakłady nawet na stanowiska typowo robotnicze, nawet do przysłowiowej łopaty, najchętniej zatrudniały by magistrów a jeszcze lepiej doktorantów. Tylko płacić by im chciały jak nie wykwalifikowanym. Trzy, czy do przyciskania guzika lub walenia młotkiem niezbędne jest wykształcenie zawodowe ?

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Śr, 30 wrz 2015, 20:44
przez stopa
Arteks napisał(a):
A oni rozbudowywują jakieś hale? Wiesz co będą produkować?


To rozbudowa części magazynowej. Nic mi nie wiadomo o nowej linii produkcyjnej, ale 100% pewności nie mam.

Superelektro młotkiem to Ty się uderz :D
Klient po podstawówce powinien zarobić minimum 3500 na ręke? Oczywiście jako pierwsza praca.
Gratuluję takiego podejścia! Jak człowiek z niskimi kwalifikacjami - a wykształcenie zawodowe za takie uważam dostanie 1800 netto plus pakiet socjalny, ubezpieczenie, ZUS itd. to tragedi nie ma. Powtarzam jako pierwsza praca zaraz po szkole!

Pozdrawiam

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Cz, 1 paź 2015, 08:00
przez superelektro
stopa, weź Ty się stuknij tym młotkiem w czółko a jak nie pomoże to jeszcze raz i tak do skutku a potem do szkoły na naukę czytania. Czy ja gdziekolwiek wymieniłem jakąkolwiek kwotę ?

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Cz, 1 paź 2015, 08:33
przez stopa
Jesteś mało rozumny to wytłumaczę Ci mój wpis o młotku.
Fabryka w Rybniku jest jedną z najnowocześniejszych i największych w Europie,
i tam nikt "młotkiem nie wali" jak to napisałeś ze zrozumieniem :D .

Pozdrawiam

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Cz, 1 paź 2015, 17:28
przez anty.fudali
Stopa,zdecydowanie nie powinieneś nikogo obrażać,bo sam dajesz dowód swojej niskiej inteligencji. Superelektro ma rację,sporo pracodawców wymaga nie wiadomo czego,nie oferując zapłaty adekwatnej do wymagań. Uważam,że nie masz prawa wymyślać,jaka zapłata jest wystarczająca dla pracownika - to powinien regulować rynek. Skoro na dane stanowisko chętnych nie ma,to jest bardzo prawdopodobne,że oferują za mało,by przyciągnąć kandydatów spełniających ich wymagania. Inaczej sorry,ale zostanie im obniżenie wymagań.

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Cz, 1 paź 2015, 18:14
przez stopa
No chyba jako człowiek o niskiej inteligencji źle zrozumiałem tekst Superekektro, ale z niego jednoznacznie wynika, ze wykształcenie zawodowe to jak Oxford. A osoba po takiej szkole od razu wskakuje na kierownicze stanowisko. Wybacz, ale w Purmo pracuje fizycznie masa ludzi w wyższym wykształceniem (socjologów, pedagogów i innych tym podobnych), a brakuje ludzi po zawodówce (pomijam piekarzy, cukierników i fryzjerów). Problemem jest brak ludzi z zawodowym wykształceniem na rynku i to nie moje odkrycie.
Moja dosyć ostra reakcja dotyczyła jedynie walenia młotkiem bo Purmo to nie średniowieczna kuźnia i tyle, zresztą wyjaśniłem to w poprzednim poście. Jeśli ktoś czuje się urażony mojej niskiej inteligencji komentarzami to ich wszystkich bardzo przepraszam i jak zawsze pozdrawiam.
Szkoda czasu...

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Cz, 1 paź 2015, 18:38
przez anty.fudali
Wbrew pozorom w tej średniowiecznej kuźni wcale nie było tak łatwo - trzeba było jeszcze wiedzieć jak walnąć. Ok,rozumiem,że mogłeś się poczuć urażony tematem młotka,ale nikt nie twierdził,że wykształcenie zawodowe,to nie wiadomo jaki luksus. Nie zamierzam też oponować w temacie braku wystarczającej ludzi z wykształceniem zawodowym,ale sam zauważ,że właśnie przez to że takich ludzi brakuje,to potrzebujący musi zaoferować im więcej niż konkurencja. Nie zabronisz im przecież pracować tam,gdzie zarobią więcej.
Pozdrawiam także.

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Cz, 1 paź 2015, 19:56
przez stopa
I w ten sposób doszliśmy do sedna, czyli faktu iż brakuje młodych wykształconych fachowców (po zawodówce czy technikum) - ślusarzy, spawaczy, elektryków itd. To jest istota problemu i największa ofiara reformy edukacji.
Uwierz mi, bo mam w tej kwestii doświadczenie, że poziom obecnych uczniów techników czy uczelni wyższych (politechniki), którzy przychodzą do mnie na praktyki jest bardzo niski. A potem po szkole idą do pracy z mniemaniem, że powinni zarobić na start te wspomniane 3,5 tys.
Z moich poprzednich wypowiedzi jest jasny obraz, że na rynku są pracownicy bez jakichkolwiek kwalifikacji lub absolwenci pseudo studiów czy pseudo szkół typu technik florystyki, a wykształconych zawodowo fachowców brakuje.
Pozdrawiam i nie zaśmiecam wątku...

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Cz, 1 paź 2015, 21:56
przez Lateks
~stopa albo jesteś kre...em po studiach na stanowisku kierowniczym, albo nie masz pojęcia o czym piszesz.
W czym problem żeby człowiek po zawodówce zarabiał 4tys zł? Jeżeli jego praca jest tyle warta to dlaczego masz komuś tego zabraniać?
Raz piszesz że w Purmo pracują sami mgr. a wcześniej że podania o pracę składają osoby po zawodówce.
A jakie to trzeba mieć wykształcenie wyższe żeby na taśmie produkcyjnej wykonywać jedną i tą samą czynność?
Jedyny problem jaki ja odczuwam to że nauka zupełnie nie jest tożsama z potrzebami rynku pracy.

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Pt, 2 paź 2015, 05:20
przez stopa
Dlatego właśnie tak rzadko tu piszę, mimo że konto założyłem wiele lat temu...
Lateks czytaj ze zrozumieniem! Gdzie napisałem, że gość po zawodówce nie może zarabiać 4 tys.???
Pisałem tylko, że 1,8 tys. na rękę JAKO PIERWSZA PRACA nie jest źle! Znam wiele osób, bez specjalnego wykształcenia,
którzy nie dość, że są wysokiej klasy specjalistami to zarabiają więcej niż te 4 tys., ale zaczynali na znacznie niższym poziomie.
Czytaj ze zrozumieniem po wtóre: napisałem, że w Purmo pracują mgr (tryb dokonany) i teraz podania składają po podstawówce...
Po trzecie skoro pracodawca określił minimalne wymagania jako wykształcenie zawodowe to jego sprawa.
Z ostatnim zdaniem się zgadzam.

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Pt, 2 paź 2015, 09:01
przez superelektro
To że ktoś z tytułem magistra czy doktora ( pomijam wartość obecnych tytułów i dyplomów ) zgodził się pracować i pracuje na stanowisku fizycznego za 2 czy 3 tysiące to jego sprawa, a absurdalne wymagania pracodawców to drugie. Jeszcze trochę i do kopania rowów melioracyjnych łopatą będą żądali magisterki ale to też ich sprawa. Jak się ma wymagania to za ich spełnienie trzeba zapłacić i tyle a nie narzekać że nie ma chętnych do pracy. Bo dla mnie najważniejszym nie jest jakie ma wykształcenie potencjalny pracownik tylko czy interesuje go to co będzie miał robić. Jeżeli nie, to nie ma rozmowy gdyż nigdy nie będzie z takiego osobnika dobrego pracownika a wszystkiego innego można się nauczyć jeżeli są chęci.

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Pt, 2 paź 2015, 15:57
przez Arteks
superelektro napisał(a):To że ktoś z tytułem magistra czy doktora ( pomijam wartość obecnych tytułów i dyplomów ) zgodził się pracować i pracuje na stanowisku fizycznego za 2 czy 3 tysiące to jego sprawa, a absurdalne wymagania pracodawców to drugie. Jeszcze trochę i do kopania rowów melioracyjnych łopatą będą żądali magisterki ale to też ich sprawa.


Jakiś czas temu był fajny artykuł w Newsweeku - Lepszy dobry zawód niż tytuł magistra... Czasami może to mieć swoje uzasadnienie tym bardziej, że studia trochę się spauperyzowały, szczególnie przez nadmierny rozwój zaocznych, wieczorowych i mało znanych szkół bez żadnego prestiżu i dobrych wykładowców...

Ale co do tego co pisze Stopa jest w pełni dla mnie zrozumiałe bo gość pisze rozsądnie i dziwię się że go nie potraficie zrozumieć.

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Pt, 2 paź 2015, 16:56
przez superelektro
by stopa: Po trzecie skoro pracodawca określił minimalne wymagania jako wykształcenie zawodowe to jego sprawa.

absolutnie się z Tobą zgadzam, tylko stawiając wymagania należało by jeszcze odpowiednio za to zapłacić a z tym jak widać są problemy jeżeli nie mogą znaleźć chętnych.

A swoją drogą to trzeba by być idiotą aby zgodzić się pracować za ~ 300 zł cały miesiąc. Bo tyle wynosi różnica pomiędzy zasiłkiem a tym co można zarobić na minimalnej. W przypadku dojazdu do pracy trzeba by być idiotą do kwadratu. Wstawać o 5 żeby na 6 być w pracy, po pracy znów godzina na powrót i czasem jeszcze słuchac czyichś wrzasków przez 8 godzin jeżeli te 3 paczki można bez problemu zarobić nawet w jeden, góra dwa dni, a przy tym jeszcze pojeść i wypić. Więc mamy tak jak mamy. Żadnych zasiłków jeżeli w powiecie jest choć jedna oferta zatrudnienia w odległości nie większej niż kilometr od miejsca zamieszkania i żadnego wtrącania się państwa w umowę pomiędzy pracodawcę a potencjalnego pracownika. Oni najlepiej wiedzą czy im się opłaci.

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Pt, 2 paź 2015, 20:23
przez Afordancja
superelektro napisał(a):A swoją drogą to trzeba by być idiotą aby zgodzić się pracować za ~ 300 zł cały miesiąc. Bo tyle wynosi różnica pomiędzy zasiłkiem a tym co można zarobić na minimalnej. W przypadku dojazdu do pracy trzeba by być idiotą do kwadratu. Wstawać o 5 żeby na 6 być w pracy, po pracy znów godzina na powrót i czasem jeszcze słuchac czyichś wrzasków przez 8 godzin jeżeli te 3 paczki można bez problemu zarobić nawet w jeden, góra dwa dni, a przy tym jeszcze pojeść i wypić. Więc mamy tak jak mamy. Żadnych zasiłków jeżeli w powiecie jest choć jedna oferta zatrudnienia w odległości nie większej niż kilometr od miejsca zamieszkania i żadnego wtrącania się państwa w umowę pomiędzy pracodawcę a potencjalnego pracownika. Oni najlepiej wiedzą czy im się opłaci.



To wszystko slogany oderwane od rzeczywistości, poczytaj sobie ile osób korzysta z zasiłków i jak długo.

Przykład (co prawda z roku 2012)

W starych krajach UE zasiłki dla bezrobotnych pobiera ok. 80 proc. osób pozostających bez zatrudnienia. W Polsce odsetek ten wynosi... 16 proc

Czyli to margines to o czym piszesz.

Re: Lokalny rynek pracy

PostNapisane: Pt, 2 paź 2015, 21:01
przez Arteks
@stopa - to nie może być hala magazynowa. Widziałem ogłoszenie o budowie "nowej linii produkcyjnej" - coś w tym stylu. Ogłoszenie wisiało w UM.