Cena sojuszu z USA

Jak oceniacie rybnickich polityków i samorządowców? Kogo widzicie we władzach Rybnika? Pytajcie prezydenta o sprawy w mieście! Piszcie, jakie macie uwagi do funkcjonowania instytucji w naszym mieście.

Moderator: Moderator

Cena sojuszu z USA

Postprzez Benon Śr, 9 maja 2018, 00:31

Cena sojuszu z USA

Stany Zjednoczone popierają roszczenia organizacji żydowskich do mienia bezspadkowego po ofiarach Holokaustu. Czy w związku z tym zacieśnianie sojuszu polsko-amerykańskiego jest dla Polski opłacalne?

Sojusz należy zawiązywać wtedy, kiedy można się spodziewać, że korzyści z niego wynikające będą przewyższały straty, jakie może przynieść.

Dla Polski celem sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi jest powstrzymywanie skierowanego przeciwko niej ekspansjonizmu rosyjskiego i niemieckiego, a w szczególności obu tych ekspansjonizmów sprzymierzonych ze sobą.

Jeżeli zaś chodzi o Stany Zjednoczone, to wiele wskazuje na to, iż chcą aby fundamentalnym składnikiem ceny za ochronę Polski było przekazanie organizacjom żydowskim majątku lub równowartości majątku po ofiarach Holokaustu, które zmarły nie pozostawiwszy spadkobierców.

24 kwietnia 2018 roku Kongres USA przyjął przez aklamację ustawę S.447 (tzw. JUST Act) zobowiązującą Sekretariat Stanu do złożenia w ciągu 18 miesięcy sprawozdania oceniającego między innymi postępy w przejmowaniu pożydowskiego mienia bezspadkowego przez organizacje „przemysłu Holokaustu”. Aby ów akt prawny stał się obowiązujący potrzebny jest jeszcze podpis prezydenta. [1]

Istotną dla Polski konsekwencją wejścia w życie ustawy S.447 będzie formalne uznanie przez Stany Zjednoczone bezpodstawnych roszczeń organizacji żydowskich do bezspadkowego mienia po ofiarach Szoah.

Wicepremier Gowin wróciwszy z USA oznajmił w programie "Gość Wiadomości" w TVP INFO:

„Usłyszałem [w USA], że jeżeli rozwiążemy ten problem, który ostatnio rzucił się cieniem na stosunki polsko-amerykańskie, mam przede wszystkim na myśli nieporozumienie towarzyszące nowelizacji ustawy o IPN, ten cel, jakim są stałe bazy w Polsce, jest do osiągnięcia w ciągu 2-3 lat.” [2]

Gowin miał oczywiście na myśli nowelizację ustawy o IPN przewidującą karanie za pomówienia o współodpowiedzialności Narodu Polskiego za Holokaust. Z powyższej wypowiedzi wicepremiera wynika, że Amerykanie wiążą rękojmie bezpieczeństwa dla Polski ze sprawami polsko-żydowskimi.

Temat wspomnianej nowelizacji ustawy o IPN podjął również ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Paul W. Jones, który w skierowanym do Polaków wystąpieniu powiedział:

„Stany Zjednoczone wspierały odzyskanie przez Polskę niepodległości i niezależności 100 lat temu i z dumą wspieramy Polskę dziś. (…)

Zgadzamy się, że sformułowania takie jak „polskie obozy zagłady” są niewłaściwe i krzywdzące. Jednak należy je zwalczać sposobami, które chronią podstawowe wartości. Dla Amerykanów podstawową wartością jest ta zapisana w I poprawce do Konstytucji – wolność słowa i wolność mediów. (…)” [3], [4]

Zacytowana wypowiedź ambasadora Jonesa nasuwa pytania: Czy obowiązujące od dawna w Polsce, w Izraelu i w innych krajach ustawy sankcjonujące kary za negowanie lub umniejszanie zbrodni Holokaustu nie naruszają tak ważnej dla Amerykanów wolności słowa? A jeżeli tak, to dlaczego Stany Zjednoczone nie protestowały przeciwko tym ustawom?

Moim zdaniem ów dysonans jaki wywołuje przemówienie ambasadora skrywa w sobie komunikat władz USA: „Polacy! Jeśli chcecie zacieśnienia sojuszu z USA, nie stawiajcie się Żydom.”.

Światowa Organizacja ds. Restytucji Mienia Żydowskiego (WJRO) szacuje, że wartość znajdującego się w Polsce bezspadkowego mienia po ofiarach Holokaustu wynosi około 300 mld dolarów – taką kwotę podała w liście skierowanym do polskiego ministerstwa sprawiedliwości. [5]

300 mld dolarów stanowi ponad połowę PKB Polski w roku 2017.

Jeżeli dla kogoś ułamek PKB jest wskaźnikiem mało przemawiającym niech weźmie pod uwagę następujące porównanie.

W „Sprawozdaniu w przedmiocie strat i szkód wojennych Polski w latach 1939 -1945” opublikowanym w styczniu 1947 roku przez Biuro Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów podano, że straty materialne jakie poniosła Polska wskutek II Wojny Światowej wynoszą 258,432 mld zł – jest to kwota obliczona według wartości złotego w dniu 1 września 1939 roku. [6]

Uwzględniając że:

- kurs dolara w stosunku do złotego wynosił w 1939 roku około 5,26 zł,
- 1 dolar w roku 1939 odpowiadał siłą nabywczą mniej więcej 17,95 dolara w roku 2018, [7]
- II Wojna Światowa trwała dla Polski 2076 dni (od 01.09.1939 do 08.05.1945), czyli 5,69 roku

łatwo policzyć, że żydowscy szantażyści wspierani przez USA chcą wyciągnąć od nas dla siebie i swoich protektorów tyle, ile Polska traciła materialnie w ciągu bez mała dwóch lat II Wojny Światowej.

Uświadomiwszy sobie ile żąda od Polski Ameryka-Judaika warto wrócić do postawionego na początku pytania precyzując je w sposób następujący:

Czy cena 300 mld dolarów za amerykańską gwarancję ochrony jest współmierna do zagrożenia stwarzanego dla Polski przez Rosję i Niemcy oraz do pewności tejże gwarancji?

I jeszcze pytanko ekstra:

Według jakiego przelicznika będzie wyceniana przez USA krew polskich żołnierzy w coraz bardziej prawdopodobnej wojnie z Iranem?

Chciałbym usłyszeć odpowiedzi na te pytania od polityków z ugrupowań rządzących i opozycyjnych.
Benon
 
Posty: 8
Dołączył(a): Pt, 17 cze 2011, 13:35

Re: Cena sojuszu z USA

Postprzez dr Becker Śr, 9 maja 2018, 09:26

Benon napisał(a):Chciałbym usłyszeć odpowiedzi na te pytania od polityków z ugrupowań rządzących i opozycyjnych.

Chyba ci się adresy pomerdały. Oni tu nie zaglądają.
dr Becker
 
Posty: 751
Dołączył(a): Pn, 5 wrz 2005, 11:00
Lokalizacja: Rybnik

Re: Cena sojuszu z USA

Postprzez adamb N, 13 maja 2018, 11:38

Benon napisał(a):Czy cena 300 mld dolarów za amerykańską gwarancję ochrony jest współmierna do zagrożenia stwarzanego dla Polski przez Rosję i Niemcy oraz do pewności tejże gwarancji?

...a jakież to "zagrożenia widzisz ze strony Niemiec ? jesteśmy razem w UE, jesteśmy sojusznikami z NATO, nasi żołnierze ćwiczą wraz z Bundeswehrą więc jakież to zagrożenia człowieku widzisz zza zachodniej granicy ?
Zwykły pisowski populizm na Cibie działa i tyle.
Avatar użytkownika
adamb
 
Posty: 1000
Dołączył(a): So, 14 sty 2006, 17:09

Re: Cena sojuszu z USA

Postprzez ursus N, 13 maja 2018, 20:51

adamb napisał(a):
Benon napisał(a):Czy cena 300 mld dolarów za amerykańską gwarancję ochrony jest współmierna do zagrożenia stwarzanego dla Polski przez Rosję i Niemcy oraz do pewności tejże gwarancji?

...a jakież to "zagrożenia widzisz ze strony Niemiec ? jesteśmy razem w UE, jesteśmy sojusznikami z NATO, nasi żołnierze ćwiczą wraz z Bundeswehrą więc jakież to zagrożenia człowieku widzisz zza zachodniej granicy ?
Zwykły pisowski populizm na Cibie działa i tyle.

czy aby na pewno ?
Linię Gazociągu Nord Stream I przeprowadzono przez północny tor podejściowy świnoujskiego portu. Instalacja stanowi istotną barierę nawigacyjną dla jednostek wchodzących do portu od północy. Na torze zachodnim, leżącym na wodach terytorialnych Niemiec, gazociąg zagłębiono w dnie morskim, by zapewnić dużym jednostkom o zanurzeniu powyżej 13,5 m odpowiedni dostęp do niemieckiego portu w Greifswaldzie. Po północnej stronie w niemieckiej wyłącznej strefie ekonomicznej, będącej najbliższą drogą prowadzącą do Świnoujścia od strony Skandynawii, gazociąg w przyszłości ograniczy rozwój portu w Świnoujściu uniemożliwiając dostęp do portu jednostkom o maksymalnym zanurzeniu dla Bałtyku wynoszącym 15 m. ( cytat za morzaioceany.pl),
czy brak niemieckich inwestycji po prawej stronie Wisły (poszukaj na wschód od Warszawy popularnego u nas Lidla czy Aldika, nie mówię już o poważniejszych inwestycjach)
przypadek ?
daleki jestem od wszelkich teorii spiskowych, ale też daleki od bezkrytycznego euro i natooptymizmu
ursus
 
Posty: 20
Dołączył(a): Pt, 27 cze 2008, 19:53

Re: Cena sojuszu z USA

Postprzez Benon Pn, 4 cze 2018, 00:33

Wojska USA w Polsce – koszty, sens i S.447

Czy, a jeżeli tak, to ile powinniśmy płacić Stanom Zjednoczonym za obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski? Jaką gwarancję da Polsce ulokowanie baz USA na jej terenie?

Cena amerykańskiej ochrony

W polityce międzynarodowej nie ma nic darmo. Jeżeli Stany Zjednoczone zgodzą się chronić Polskę swoimi wojskami, to Polska z pewnością będzie musiała za to zapłacić. Warto wiedzieć, że na przykład Republika Federalna Niemiec współfinansuje pobyt wojsk USA w jej granicach.

Jak doniosły media, władze Polskie zaproponowały, że przeznaczą 1,5 – 2 mld dolarów „na pokrycie kosztów ułatwienia stacjonowania” w Polsce amerykańskiej dywizji pancernej. Jest to zapewne kwota na start, na której nie zakończy się opłacanie Amerykanów. Można się o tym przekonać dokonując następującego szacunku. [1]

Stany Zjednoczone wydały w 2017 roku na cele militarne około 609,76 mld dolarów. Siły zbrojne USA liczą około 1,33 mln żołnierzy służby czynnej. Zatem roczne wydatki militarne USA w przeliczeniu na jednego żołnierza służby czynnej wynoszą mniej więcej 458,5 tys. dolarów (609,76 mld/1,33 mln = 458,5 tys.). [2], [3]

Liczebność dywizji wynosi przeważnie od 5 do 15 tys. żołnierzy. Załóżmy, że dywizja stacjonująca w Polsce będzie liczyła 10 tys. żołnierzy. Mnożąc roczne wydatki militarne USA w przeliczeniu na jednego żołnierza służby czynnej przez liczebność dywizji stacjonującej w Polsce otrzymamy szacunkowe wydatki przypadające na tę jednostkę wynoszące 4,59 mld dolarów (458,5 tys. x 10 tys. = 4,59 mld).

Przyjmując, że Polska będzie zwracała 50% wydatków przypadających na przebywającą na jej obszarze dywizję wyjdzie nam, że będziemy musieli każdego roku płacić Stanom Zjednoczonym 2,3 mld dolarów (4,59 mld/100 x 50 = 2,3 mld).

W 2017 roku Polska wydała na cele obronne około 10,01 mld dolarów, wobec tego danina na amerykańską dywizję pochłonęłaby około 23% polskich wydatków obronnych we wspomnianym roku (2,3 mld/10,01 mld x 100% = 23%). Dlatego chcąc utrzymać pozostałe wydatki wojskowe i jednocześnie płacić za amerykańską jednostkę należałoby podnieść kwotę przeznaczaną przez Polskę na obronność o 23%. [2]

Co nam da amerykańska baza?

Trudno odmówić wartości bojowej dobrze wyszkolonej i zaopatrzonej jednostce Sił Zbrojnych USA. Jednak stacjonująca w Polsce amerykańska dywizja nie będzie panaceum na militarne niebezpieczeństwa grożące Polsce ze strony Rosji. Wojska USA w Polsce będą znajdowały się pod amerykańską komendą i podejmą ewentualne działania wtedy, kiedy nie Polacy lecz Amerykanie uznają to za stosowne. Trzeba również brać pod uwagę wariant „taktycznej ewakuacji” sił USA w przededniu lub w czasie ewentualnej inwazji na Polskę. Ponadto przydatność dywizji pancernej będzie niewielka, jeżeli podstawowym środkiem agresji wymierzonej w Polskę będą na przykład ataki rakietowe.

Fortel S.447

Jak pisałem wcześniej tutaj, Amerykanie wiążą decyzję o lokalizacji stałych baz w Polsce ze sprawami polsko-żydowskimi. Od maja 2018 roku obowiązuje w Stanach Zjednoczonych ustawa S.447 (tzw. JUST Act) obligująca Sekretariat Stanu do złożenia w ciągu 18 miesięcy sprawozdania oceniającego między innymi postępy w przejmowaniu pożydowskiego mienia bezspadkowego przez organizacje „przemysłu Holokaustu”. Istotnym dla Polski następstwem tej ustawy jest prawne uznanie przez USA roszczeń żydowskich do bezspadkowego mienia po ofiarach Shoah.

Ważnym ogniwem łączącym kwestię finansowania wojsk amerykańskich w Polsce z ustawą S.447 może być zawarte w niej przyzwolenie na wykorzystanie mienia bezspadkowego po ofiarach Holokaustu na inne cele niż pomoc żyjącym ofiarom prześladowań Żydów oraz edukacja o Shoah. Czy takim celem nie może być umacnianie obronnego sojuszu polsko-amerykańskiego?

Wartość bezspadkowego mienia pożydowskiego w Polsce jest szacowana na ponad 300 mld dolarów. Wyobraźmy sobie teraz, że Amerykanie podczas negocjacji w sprawie ulokowania w naszym kraju bazy postawią warunek, aby Polska utworzyła wraz z organizacjami amerykańskimi i żydowskimi fundusz – nazwijmy go roboczo funduszem przyjaźni polsko-żydowsko-amerykańskiej – któremu przekaże bezspadkowe mienie pożydowskie lub jego ekwiwalent. Przyjmijmy wiedząc co nieco o naszej klasie politycznej, że Polska się na ten warunek zgodzi. Załóżmy ostrożnie, że fundusz będzie przynosił rocznie 1,5% zysku. 1,5% od 300 mld dolarów to 4,5 mld dolarów. Te 4,5 mld dolarów to 98% oszacowanych wcześniej rocznych wydatków przypadających na dywizję amerykańską, która miałaby stacjonować w Polsce (4,5 mld/4,59 mld x100% = 98%).

Przypomnijmy sobie, żeśmy wcześniej przyjęli, iż Polska zwracałaby USA 50% wydatków przypadających na dywizję. Jeżeli dodamy do tego owe 98% uzyskiwane z fundacji, to wyjdzie nam, że do Wuja Sama trafiałoby rocznie z Polski 148% wydatków przypadających na amerykańską jednostkę pancerną stacjonującą w naszym kraju. W liczbach bezwzględnych byłoby to równoważne kwocie 6,8 mld dolarów (2,3 mld + 4,5 mld = 6,8 mld).

W takim układzie roczna stopa zysku z inwestycji w postaci dywizji amerykańskiej przysłanej do Polski wynosiłaby 48% (148% - 100% = 48%). Doprawdy byłby to zysk na miarę takiego rekina biznesu jak Donald Trump, zasiadający obecnie w fotelu prezydenta USA.

Więcej asertywności

Główne siły polskiej klasy politycznej sprawiają wrażenie, jakby kierowały się taką oto trawestacją słów z pamiętnego przemówienia Józefa Becka: „Jest jedna rzecz, która dla bezpieczeństwa Polski jest bezcenna. Tą rzeczą są wojskowe bazy USA na terenie naszego kraju.”

Gdyby polskie elity polityczne wykazywały więcej asertywności w relacjach z USA i w komentowaniu tych relacji na forum publicznym, zapewne cena współpracy z Ameryką byłaby niższa.
Benon
 
Posty: 8
Dołączył(a): Pt, 17 cze 2011, 13:35

Re: Cena sojuszu z USA

Postprzez p1chrunch Cz, 20 gru 2018, 22:05

adamb napisał(a):
Benon napisał(a):Czy cena 300 mld dolarów za amerykańską gwarancję ochrony jest współmierna do zagrożenia stwarzanego dla Polski przez Rosję i Niemcy oraz do pewności tejże gwarancji?

...a jakież to "zagrożenia widzisz ze strony Niemiec ? jesteśmy razem w UE, jesteśmy sojusznikami z NATO, nasi żołnierze ćwiczą wraz z Bundeswehrą więc jakież to zagrożenia człowieku widzisz zza zachodniej granicy ?
Zwykły pisowski populizm na Cibie działa i tyle.


"Państwo bez własnej armii zmuszone będzie do utrzymywania cudzej" - Napoleon Bonaparte.


Nie, bo to krytyka działań PiS z nieco radykalniejszej perspektywy. PiS jest zorientowane na USA i Izrael oraz żydowskie lobby, na Unię też, ale na Niemcy nie, jak to robi PO. To wszystko i tak zaprzańcy obcych stolic, co podsumował Michalkiewicz, związany wcześniej ze środowiskiem konserwatywno - liberalnym, Gryguć, oraz Podjacki. Ponadto po zmianie posiada w rządzie polityków z byłej Unii Wolności, co każe się zastanowić nad sensem "dobrej zmiany," jeśli takie organizacje jak WJRO wystawiają nam rachunek już nie na 65, ale na 300 mld dolarów, na co PiS (i PO też) siedzą cicho, "bo antysemityzm". Wszystko dla nich, kosztem polskiej polityki historycznej. Przy okazji, co warto wspomnieć, w styczniu mieliśmy armię izraelską koło Białegostoku i koło Pieńska, która bezpodstawnie (oni nie są w NATO, choć mają sojusz) operowała z polskimi i niemieckimi siłami zbrojnymi.
p1chrunch
 
Posty: 402
Dołączył(a): So, 15 sie 2009, 20:30

Re: Cena sojuszu z USA

Postprzez p1chrunch Cz, 20 gru 2018, 22:07

Ale nie, dupodajstwo i akwizytorka obcych interesów jest najważniejsza. Wstawię to tu jeszcze raz. https://wprawo.pl/2018/07/11/w-podjacki ... em-syjonu/
p1chrunch
 
Posty: 402
Dołączył(a): So, 15 sie 2009, 20:30

Re: Cena sojuszu z USA

Postprzez p1chrunch Cz, 20 gru 2018, 22:34

Świadczy o tym całkowita kapitulacja władz polskich przed dyktatem żydowskim, bowiem 27 czerwca 2018 roku, na wniosek premiera Morawieckiego, Sejm dokonał w ekspresowym trybie zmiany ustawy o IPN, uchylając artykuły 55a i 55b, mówiące o konsekwencjach karnych „za publiczne przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie popełnione przez III Rzeszę”. I wbrew temu, co głosi Mateusz Morawiecki, deklarujący, że: „Nie ustępujemy z niczego. Zrealizowaliśmy więcej niż zakładaliśmy, pobudziliśmy świadomość na świecie. Działamy w realiach międzynarodowych i bierzemy je pod uwagę”. To nie ma cienia wątpliwości, że Polska poniosła klęskę i doznała okropnego upokorzenia. Nie zmieni tego faktu zaklinanie rzeczywistości przez propagandę rządową, a o skali porażki i hańby świadczą najlepiej entuzjastyczne komentarze w prasie izraelskiej, która odtrąbiła zwycięstwo, podkreślając, że Polska ugięła się pod presją Izraela i USA.


Większość uczciwych komentatorów politycznych zgadza się, co do tego, że w awanturze o polską politykę historyczną, którą rząd z kretesem przegrał, chodzi tak naprawdę o przygotowanie gruntu prawnego, politycznego i propagandowego pod akcję wydojenia Polski na wiele miliardów dolarów. Dlatego kapitulacja, która miała ostatnio miejsce, wytworzyła bardzo niebezpieczną sytuację. Ujawniła bowiem porażającą skalę zależności „polskich” polityków od wpływów zewnętrznych oraz ich poniżającą uległość wobec Izraela i Stanów Zjednoczonych. Dla partii rządzącej, ale także dla opozycji, ważniejsza i atrakcyjniejsza jest rola akwizytorów obcych interesów niż lojalna służba państwu polskiemu, którego oficjalnie są przedstawicielami. Niepokojące jest również to, że w kwestii roszczeń żydowskich panuje całkowita zmowa milczenia wśród polityków z różnych opcji, którzy jeśli już cokolwiek o tym mówią, to nie biją na alarm, lecz usypiają czujność opinii publicznej. Całkowitą bierność wykazuje też „nasza” dyplomacja, zabiegająca jedynie o to, aby środowiska żydowskie robiły jak najmniejszy rejwach wokół tej sprawy, bo utrudnia to życie „polskim” politykierom, którzy muszą się tłumaczyć „ciemnemu ludowi”. To wstyd i hańba, że rządzą nami takie nędzne kreatury. W dodatku ukrywające przed społeczeństwem prawdziwe rozmiary swojej szkodliwej działalności. Izraelczycy ujawnili bowiem, że na prośbę polskiego szefa rządu premier Netanjahu wyznaczył dwóch zauszników, którzy potajemnie omawiali warunki polskiej kapitulacji z „dwoma parlamentarzystami PiS, bliskimi Morawieckiemu”, a działo się to w Wiedniu i „w ośrodku izraelskiego wywiadu w Giliot na północ od Tel Awiwu”xxvi. Potwierdził te fakty prezes Kaczyński, który stwierdził: „Nie mogę zdradzać szczegółów tych uzgodnień […]. Negocjacje zaczęły się wiele miesięcy temu i najważniejsze elementy wspólnej deklaracji też zostały wypracowane już dość dawno. Przez ostatnie tygodnie trwało doprecyzowanie szczegółów – istotnych, ale jednak szczegółów. […] Negocjacje trwały w ciszy, w wielkiej dyskrecji. Wiedziało o nich bardzo ograniczone grono osób”xxvii.

Dobitne podsumowanie. A za przykładem elit lud idzie, sądząc, że suwerenność oznacza uzależnienie się od wszystkich i że prostytucja polityczna jest dobra. Nawet za II RP nie popełnionoby takich samobójczych kroków.
p1chrunch
 
Posty: 402
Dołączył(a): So, 15 sie 2009, 20:30

Re: Cena sojuszu z USA

Postprzez tobiash Pn, 15 lip 2019, 15:16

W kwestii "proniemieckiej" PO, to nieprawda - to w rzeczywistości tak samo proamerykańska partia, jak PiS. Niemcy nigdy nie uzyskały pełnej suwerenności po 1990 r., nawet nie dostały nowej konstytucji. Sama Merkel uznawana jest przez niemieckich nacjonalistów jako interesantka na utrzymaniu przedsiębiorstw, żydowskiego lobby i grup interesu ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. To by oznaczało, że PO jest uzależniona od interesów amerykańskich, tak samo, jak PiS, zaś think tanki w rodzaju Fundacji Konrada Adenauera, który Polski nienawidził, tak jak Hallstein, transmitują po prostu interesy amerykańskie przez Niemcy (i kolejnego wasala amerykańskich Republikanów, którym jest CDU), a nie bezpośrednio z Ameryki.

Thorsten Heise, wiceprzewodniczący NPD:

https://www.nacjonalista.pl/2019/06/04/ ... alista-pl/

Unia Europejską jest Unią banków i międzynarodowego kapitału! Tylko 2/3 europejskich krajów należy do UE. Jak więc możemy utożsamiać Unię Europejską z Europą? Nasi towarzysze zapominają, czym są w rzeczywistości Niemcy. Amerykańską kolonią, wciąż okupowaną przez obce wojska. Merkel jest marionetką amerykańskiego Wschodniego Wybrzeża. Naturalnie my Europejczycy potrzebujemy otwartych granic, strefy wolnego handlu bez ceł i jeśli to możliwe ponadregionalnej waluty obok tych krajowych.[/b ]Jednakże [b]polityka naszych ojczyzn MUSI być kreowana w naszych państwach. Dobrowolna Rada Europejska mogłaby mieć charakter doradczy. Potrzebujemy także europejskiej armii i wspólnej ochrony granic. Właściwie potrzebujemy tego w każdym kraju z osobna.


http://szturm.com.pl/index.php/miesiecz ... demokraten


Pierre Dornbach, przewodniczący JN:

Jak wiesz, naród potrzebuje swojej suwerenności państwowej. Dziś nie jesteśmy suwerenni. Obecna sytuacja w Niemczech pokazuje to. Żaden reprezentant rządu nie zapytał Niemców, czy życzyli sobie następnej fali uchodźców. Nie ma wątpliwości, że tym kreaturom nie chodzi o rządzenie dla dobra naszego narodu. Wyobraź sobie, że nawet minister finansów Wolfgang Schäuble mówił otwarcie na Europejskim Kongresie Bankowym w 2011 roku: „W Niemczech od 8 maja 1945 roku ani na chwilę nie byliśmy w pełni suwerenni”. To jest zdrada naszego narodu. Nasi politycy to kłamcy, którzy mają omamiać masy. W najlepszym przypadku są dobrymi aktorami, którzy umieją kłamać nie łapiąc przy tym rumieńców. Postulatem NPD jest wolny i niepodległy kraj, w którym panuje solidarność pomiędzy Niemcami. Nieważne, czy ktoś jest bogaty czy biedny, czy jest pracownikiem fizycznym, czy studentem. Ludzie muszą trzymać się razem. To jest właściwa droga do owocnej przyszłości. W dodatku nie wystarcza wiedzieć, że jest się Niemcem bądź Europejczykiem. Świadomość korzeni jest też ważna. Musimy wiedzieć, kim jesteśmy. Tożsamość to klucz do lepszej przyszłości.

Mamy więc dwa słowa: Narodowa Demokracja. Zawierają one w sobie porządek państwowy na rzecz narodu. Termin „demokracja” jest bardzo kontrowersyjny, ponieważ większość partii i organizacji twierdzi, iż są prawdziwymi demokratami. Trudno zatem dokonać rozróżnienia i odnaleźć właściwy sens tego słowa. Jeżeli NPD mówi o demokracji, to ma na myśli porządek dla dobra narodu niemieckiego. Jednak dziś demokrację wiąże się z ideologią równości oraz ludzkości. Jak to ujął zasłużony Niemiec, Carl Schmitt: „ktokolwiek przywołuje ludzkość, ma na celu oszustwo”. To prawda. W innych słowach możemy powiedzieć: ludzie istnieją poprzez różnorodność. Nie zapominamy o braniu pod uwagę siły drzemiącej we krwi. Tylko ten, kto pamięta o tym fakcie jest w stanie w swych poglądach rozpoznać świat we właściwym porządku. Bez tych założeń żaden rząd nie jest w stanie skutecznie kierować narodem. Wszystko inne musi zawieść.

[...]

Myślę, że największym i oczywistym problemem jest obecna seria fal imigrantów przybywających do Niemiec. Jednak rozpoznaję w tym szansę, gdyż Niemców manipulowano i prano im mózgi przez długi czas. Wiem, że w Polsce byłoby nie do pomyślenia, żeby tak ogromne masy imigrantów przybyły do waszego kraju i nikt nic z tym by nie robił. Obecnie problemy są fizycznie namacalne. To jest kluczowe. W mojej ocenie głównym problemem jest makiaweliczna dominacja wrogów wolności. Cytowałem naszego ministra finansów. Nie jesteśmy suwerenni, jesteśmy pod okupacją „Aliantów”. Naszym wrogiem jest wróg każdego walczącego o wolność kraju: American way of life, który niszczy wszelką twórczość kulturową. Za tą maską kryje się kapitalizm i materializm. Może owe terminy są zbyt abstrakcyjne. Oba stanowią element tej samej ideologii: Kosmokratie (nie znam angielskiego odpowiednika).
tobiash
 
Posty: 56
Dołączył(a): Wt, 4 lip 2006, 22:01


Powrót do Polityka, samorząd, instytucje publiczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości

cron